Gaz łupkowy w Rumunii a opinia społeczna

Niedawno, w trakcie kampanii prezydenckiej, premier Victor Ponta powiedział, że w Rumunii nie ma gazu łupkowego, pomimo, że wyniki wstępnych badań nie zostały jeszcze nawet zanalizowane lub zakończone. Premier Ponta sam wcześniej mówił, że początkowe badania powinny zająć około 5 lat. Chevron nie ogłosił jeszcze żadnych rezultatów dotyczących ich badań, więc wydawać by się mogło, że oświadczenie Ponty nie opierało się na żadnym specyficznym źródle informacji.

Radu Dudau, współzałożyciel i dyrektor Energy Policy Group (EPG) – niezależnej grupy ekspertów polityki energetycznej z siedzibą w Bukareszcie – wyjaśnia, że oczekiwania Rumunii opierały się na szacunkach US EIA z 2013 r. i wynosiły 153 mld m3 technicznie możliwego do wydobycia gazu łupkowego oraz 0,3 miliarda baryłek ropy i kondensatu z łupków. Ale był to model teoretyczny, oparty na porównaniu budowy geologicznej w Europie i Ameryce Północnej. Potencjał gazu łupkowego jest słabo rozpoznany, gdyż niewiele firm w Rumunii szuka gazu łupkowego i w tym kontekście uwaga premiera wydaje się nieprzemyślana. Dane z wykonanych dotychczas, nielicznych odwiertów, nie mogły być wystarczająco klarowne – czy nawet dostępne – aby tak arbitralny komentarz o braku gazu łupkowego w Rumunii został wygłoszony. Czy jest możliwe, że premier Ponta miał moment słabości i po prostu stracił nadzieję? 

Rząd i naród

Byłoby zrozumiałe, jeśli Premier Ponta stracił nadzieję na wydobycie gazu łupkowego w Rumunii. Droga tego kraju w tym kierunku nie była do tej pory usłana różami: protesty, demonstracje, walki z policją i żądania złożenia rezygnacji przez premiera (z powodu jego zmiany zdania na temat gazu łupkowego). Wielu ludzi jest przeciwnych poszukiwaniom, a grupa przeciwników gazu łupkowego udała się nawet do Parlamentu Europejskiego, aby przewodniczyć tamtejszym protestom, któtre miały miejsce na początku grudnia 2014 r. W chwili obecnej żadna firma w Rumunii nie wykonuje odwiertów, więc nie odbywają się żadne protesty. Ale, według Radu Dudau, jest możliwe, że w razie wznowienia operacji, wróciłyby także protesty.

Jeśli chodzi o demonstracje, to firma Chevron była ich głównym celem i wykonanie odwiertów zostało opóźnionych z powodu starć z miejscową ludnością. Stwierdzenie, że rosyjskie pieniądze finansują protesty, były publikowane nawet przez New York Times, ale takie podejrzenia łatwo ogłosić, a trudniej udowodnić. Według Dudau, poza firmą Chevron jeszcze kilka firm prowadzących badania geologiczne zostało zablokowanych przez nieprzyjaźnie nastawionych mieszkańców (głównie rolników), którzy obawiali się, że owe firmy szukały gazu łupkowego. Ogólnie mówiąc, blokowanie wstępu specjalistom prowadzącym badania geologiczne stało się dużym problemem i rząd oraz ustawodawcy będą musieli użyć swojego zwierzchnictwa i rozwiązać legalne nieścisłości.

Niezależnie od nastawienia przedstawicieli narodu rumuńskiego do firmy Chevron oraz ogólnie do gazu łupkowego, ich przygoda z tymi złożami nawet jeszcze się porządnie nie zaczęła. Odwierty koncernu wykonane w Rumunii mają na razie charakter rozpoznawczy. Pomimo stwierdzeń premiera Ponty nadal musimy poczekać na wyniki odwiertów i innych badań. Ale do tego czasu pomimo protestów, wydawać by się mogło, że miejscowa społeczność staje się bardziej wyrozumiała dla przemysłu wydobywczego . Ludzie przyzwyczajają się do obecności firm poszukiwawczych i widzą, że nie dzieją się żadne szkody. Mają także szansę na pracę i inne pośrednie korzyści ekonomiczne.

Ukryte zasoby

Łupki rumuńskie pozostają w większości nietknięte: Chevron jest jedynym koncesjonariuszem zainteresowanym tymi zasobami i nie wydano do tej pory innych koncesji. Inne firmy są aktywne w wydobyciu gazu ze złóż niekonwencjonalnych (metanu z pokładów węgla oraz tzw. tight gas - gaz zaciśnięty).

Wielu ludzi oprotestowujących wydobycie gazu łupkowego jest przeciwnych dużym, międzynarodowym korporacjom, ale nie miałoby to znaczenia, jeśli wydobywca byłby z Rumunii lub z obszaru Unii Europejskiej. Główne oskarżenia i obawy dotyczące gazu łupkowego mogą dotyczyć wszystkich firm. Widać to po reakcji aktywistów gotowych do akcji, gdy rozniosły się pogłoski o zainteresowaniu rosyjskiego Gazpromu rumuńskim gazem. Protesty przeciwników gazu łupkowego przyjmują o wiele większy wymiar ataków na przemysł ropy i gazu ogólnie.

Potrzeba zatem nie tylko akceptacji społecznej, ale i wiarygodnych pomiarów i badań. Badania geologiczne i odwierty poszukiwawcze powinny dokładnie ustalić szczegóły budowy geologicznej Rumunii w kontekście posiadania mozliwych do eksploatacji złóż niekonwencjonalnych. Nawet zakładając, że geologia jest odpowiednia, operacje wydobywcze wymagałyby wiele cierpliwości i współpracy od rządu i koncesjonariuszy, aby osiągnąć wystarczający poziom akceptacji społecznej. Będą tu niewątpliwie potrzebne zmiany prawne, dotyczące na przykład wprowadzenia zasad finansowych, zgodnie z którymi miejscowa społeczność otrzymałaby część przyszłych korzyści finansowych.

Zmiany prawne

Prawo i zasady dotyczące gazu łupkowego powodują niestety nieufność wśród przedstawicieli narodu rumuńskiego. Przyznawane koncesje (klasyfikowane jako tajne i nieupubliczniane, co również jest odbierane negatywnie) są neutralne w sprawie rodzaju wydobywanego gazu (ze złóż konwencjonalnych lub nie) ponieważ ustawodawstwo dotyczące ropy i gazu ich nie rozróżnia. Problemy narastają, gdy NAMR (Rumuńska Komisja Zasobów Naturalnych) musi zatwierdzić każdą operację oraz typ technologii i metody, które będą używane w wydobyciu. Fakt, że owe dokumenty są tajne i nie można ich publicznie ogłaszać powoduje brak zaufania publicznego i rodzi teorie spiskowe. Ale gdy firma wydobywcza otrzymuje koncesję na poszukiwanie na przykład gazu łupkowego, ów fakt jest ogłaszany. Każdy kolejny krok wymaga potem zgody NAMR.

Przemysł gazu łupkowego bardzo powoli rozwija się w Europie, więc ilość i jakość dostępnych informacji rośnie i pozwoli na bardziej dogłębną dyskusję. Ale, jak stwierdza Radu Dudau, w tej chwili wszystkie ruchy ekologiczne są nieprzejednane w ich nastawieniu do metody szczelinowania hydraulicznego. Nie ma organizacji gotowych na kompromis i chętnych do współpracy z rządem i przemysłem, aby ustalić standardy i promować najlepsze metody.

Jak nam wiadomo, zgoda opinii publicznej nie jest wymagana, aby wydać zgodę na poszukiwanie lub wydobywanie gazu, ale jest ona czymś, co powinno być pożądane i osiągane poprzez kampanie informacyjne, zespoły współpracujące z miejscową ludnością oraz programy prowadzone przez rząd i koncesjonariuszy. Wpływ opinii publicznej jest tak ważny, że zostanie przedyskutowany na konferencji CENTRAL AND EASTERN EUROPE SHALE GAS AND OIL SUMMIT w Warszawie (9-10 marca), podczas której panel ekspertów będzie omawiać temat jej wpływ na przemysł wydobywczy.

Zmiana zdania

Co ciekawe, Rumunia jest jednym z krajów Europejskich o największym wydobyciu gazu ziemnego i jednym z najbardziej niezależnych energetycznie, bowiem importuje tylko jedną piątą swojego gazu z Rosji. Ale zainteresowanie gazem łupkowym zostało zademonstrowane przez premiera Pontę, gdy w 2011 startując w wyborach rządowych, uczynił głównym tematem kampanii plany zakazu wydobycia gazu łupkowego. W miesiąc po objęciu urzędu sprawił, że jego rząd zablokował własną inicjatywę, powodując ty samym protesty społeczne. Premier zadecydował jednak, że niezależność energetyczna kraju jest ważniejsza od obietnic złożonych w kampanii wyborczej.

Radu Dudau skomentował to nastepująco: pomimo, że Rumunia jest relatywnie niezależna energetycznie (jeśli porównać ją z sąsiadami w Europie południowo-zachodniej i nawet za poziomie Unii Europejskiej), perspektywa dostępu do dużego źródła gazu, które mogłoby przemienić Rumunię w eksportera nadwyżek, jest bardzo ważna – stoi na równi z wydobyciem surowców na Morzu Czarnym. I jest to stanowisko rządu już od kilku lat. Rumunia potrzebuje nowych źródeł gazu, aby zrekompensować spadek produkcji gazu naturalnego.

Niezależność energetyczna to marzenie każdego kraju, zwłaszcza tych polegających na rosyjskim gazie, więc zgłębianie różnych opcji jest naturalnym krokiem w tym kierunku. Według Dudau, gdy opinia społeczna w Rumunii zobaczy, że szczelinowanie hydrauliczne nie jest tym, czego się obawiali, będzie bardziej skłonna zaakceptować tą metodę. Ciągłe i wzrastające wydobycie gazu w Stanach Zjednoczonych wraz z postępem technologicznym, lepszymi technikami chroniącymi środowisko, możliwym wydobyciem w innych krajach europejskich, nowymi regulacjami prawnymi – także na poziomie UE – oraz zadośćuczynienie społecznościom lokalnym ujemnych skutków wydobycia, powinno poprawić zdanie opinii publicznej o gazie łupkowym.

Komentarz premiera Ponty, pomimo jego pozycji, powinniśmy zatem zignorować, ponieważ nie był on poparty o żadnymi dostępnymi badaniami geologicznymi. Czy jest możliwe, że to demonstracje sprawiły, iż znów zmienił zdanie i doszedł do wniosku, że niezależność energetyczna nie jest warta zachodu, jeśli opinia społeczna jest tak przeciwna sposobowi, w jaki miałaby ona zostać osiągnięta? Kto wie, jakie są powody zmiany zdania polityków? Ale potencjał gazowy Rumunii pozostaje tam, gdzie jest i czeka nadal na rozpoznanie, a może nawet na wykorzystanie. Na razie, geologia kraju jest jeszcze nieznanym czynnikiem i potrzebnych jest więcej odwiertów i badań.

13.01.2015 r.

Zuzanna Marchand - CharlesMaxwell.co.uk (Zuzanna.Marchant@CharlesMaxwell.co.uk)

źródło: www.ceeshalegas.com